29Styczeń2018

Powrót kota

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Kot o niebieskich telewizyjnych oczach
zniknął. Jego miejsce zajął odbiornik na całą ścianę,
który odbijał tylko sam siebie. Dwadzieścia cztery godziny na dobę
z nieobowiązkową krótką przerwą nocną.

Noc kota przeszła w noc telewizji. Nikt nie narzekał.
Niebieska poświata nie znikła, przeciwnie – wzmogła się.
Mocne wrażenia rulez, kot na dach!

Z czasem w okna zaświecił konkurencyjny błękit.
Pulsujące niebieskie światło pojawiało się nieregularnie,
ale byliśmy pewni, że wróci
i znów będzie walczyć z telewizorem.

Światło na ulicy pojawiało się coraz częściej,
telewizor świecił najpierw krócej, potem rzadziej,
aż zgasł. Wtedy niebieski puls też przestał się pojawiać.
Kot wrócił do pokoju.

0 

20Styczeń2018

Nocne notowania

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Cassandra śpiewa o księżycu w pełni,
a nam pełnia spada na poduszkę
i robi dzień w środku nocy.

Chcemy dzikości, a litery
wychodzą gładkie i krągłe
jak wypieczona bułeczka.

Język staje kołkiem i ledwie się obraca,
zrywa związki, nie szuka nowych.

W pustej pełni
próbujemy doczekać nowiu bez snu.
Trzeba nam ostrości jak nów, jak nóż.

0 

26Listopad2017

Dzień, w którym chodziłam boso

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Na próżno czekałam na matkę na słonecznej kamiennej ławce.
W poszukiwaniu nieznanej ulicy odeszła daleko.
Cienie się wydłużały. Pobiegłam boso jej szukać.
W porzuconym samochodzie zostały buty  i torebka.

Nie na długo. Gangster postanowił zatopić dowody razem z nim.
Boso brodziłam po wodzie, a na powierzchni unosiły się banknoty,
dokumenty, listy. Łowiłam je bez trudu, palce jak widły przeczesywały wodę.
Pora była wracać, ale matka przepadła na dobre.

Wessało ją nieznane miasto, poszła na dno z samochodem?
Pytania mnożyły się tym bardziej, im bardziej cienie obejmowały
wszystko w posiadanie. Zmarznięta zagłębiałam się w noc.

0 

30Wrzesień2017

Rdza

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

To jest wiersz dla niezadowolonych.
Zadowoleni wyszli z domu łowić resztki lata,
niezadowolonym trzeba o tym opowiedzieć.

Kaligraficzne znaki  białych chmurek
sprzed dwóch dni rozpłynęły się w szarą maź.
Zniknął blask od wewnątrz i wokół.
Tak znikają imiona i nazwy bez znaczenia;
zapomniane, chociaż na końcu języka.

Niezadowoleni narzekają na zbyt słodkie winogrona,
za gorzkie pestki. A przecież rzeczy idealnych
nie ma, limit się wyczerpał. Jest to, co jest.
Przezroczyste światło próbuje zaznaczać cienie.

Przestaję słyszeć perkusję na parapecie.
Uszy słyszą w temperowanej skali.
Reszta dźwięków dała się pogrzebać pod mokrą trawą,
porasta pleśnią. Słychać, jak chrupie rdza.

0 

29Sierpień2017

Migawki

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Koło przeskakuje po parę obrotów; zacina się mechanizm,
kręcimy się jak chomiki.

Skok. Stoimy w śniegu po kostki
i nie ma stamtąd wyjścia, na pewno dobrego.
To się nie może udać, jednak się udaje.

Skok. Ktoś chowa buty, wtedy nie wyjedziesz.
Taka rozpacz zaklęta w tych kawałkach skóry.
Potem patrzysz na niego, nie możesz uwierzyć.

Skok. Kobieta jedzie daleko od siebie
nie chce już być ze sobą, to za bardzo boli.

Skok. Oszukany ptak śpiewa ciemną nocą.
Wiatr jest po jego stronie, głos rozpuszcza się
w czerni.

0 

28Czerwiec2017

Kadr nieporuszony

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Św. Mikołaj zrzucił skórę. Człowiek podniósł ją,
bo co się ma dobro boże marnować.

Posadzony na ławce, w płowiejącej na słońcu
czerwieni uniformu obiecuje prezenty z dna.

Worek przy jego nogach od Bożego Narodzenia
utrzymuje wysoką temperaturę oczekiwania.

Powszechnie wiadomo, że tylko zwłoki przyrządzone
przez zakład do ostatniej chwili nie wydają przykrego zapachu.

Nikt nie schyla się po prezenty, a worek jest
obowiązkiem stroju.  Pies zaznacza go bez uszanowania.

0 

29Marzec2017

Per adulti

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Pamiętasz? Posłuchaj. Odwróć głowę.
Ta melodia. Ta książka. To zdjęcie.
Niegdysiejsze śniegi stopniały
I znikły. Nawet mokra plama wyschła.

Power. Jeszcze nie musi się czekać
na czerwoną czy ciemną gwiazdę,
żeby ją złapać za ogon.
Patrz. Żarzy się. Jest blisko.

Na razie dźwięk. Szumna szybkość
przemieszczeń. Ruch. Radość.
Nic z kamienia. Pomniki na potem.

0 

21Styczeń2017

Zima

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Rysa wygląda niepozornie, sięga w głąb,
zmienia strukturę, drapie od środka.
Nie wkładaj w nią palców. Poszarpane brzegi
coraz mniej przystają do siebie. Mogą się rozejść.

Smutek, bo rozpacz to za duże słowo,
znika, kiedy szare chmury od góry podświetla
pomarańczowy blask. Nie tylko księżyc jest księżycem
bez sonaty, wszystko jest sobą bez nas.

Nieoznaczoność wynika z natury rzeczywistości.
Na nic metody i instrumenty.
Zmiana nie istnieje. Jest tylko przepływ.
Śnieg spłynie, nowa trawa będzie w sam raz.

0 

21Grudzień2016

Happy Christmas

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Miasto wygląda jak stos suwenirów. Pamiętacie, że kiedyś pisało się
souveniry? Na biurkach i kredensach wśród koronkowych serwetek
straszyły wściekle pozłacane Wieże Eiffla. Potem nikt nie miał odwagi
na wjazd. Wszyscy wiedzieli, że na tym szpicu nie można stanąć.

Miasto wygląda jak stos suwenirów. Błyszczy, obiecuje cuda i szczęście.
Obiecanki cacanki. Szczęścia nie można kupić nawet w grudniu, który
zaczyna się w listopadzie. Precz z błyskotkami i nieracjonalnym
gospodarowaniem procesem wydatków. Bye bye świąteczne kredyty!

Miasto wygląda jak stos suwenirów. Utajniono Domarusa
otwierając drogę oszczędnościom.  W ten sposób wysoki wydawca
walczy z niską świąteczną gorączką.  Z oszczędności kupisz bombonierkę
– kopię miasta. W czekoladce czeka perła. Trafisz na nią, złamiesz ząb.

Stos suwenirów pachnie skwaśniałym winem i oczekiwaniem,
choć wiadomo, że czekać nie ma na co. Nadzieja umiera ostatnia.
Śpiewa na towarzyską nutę, fałszując niemiłosiernie. Na przedmieściu
mdłe światło latarni sączy się przez liście. Czasem błyska się bez ambicji.

0 

12Wrzesień2016

O obrotach

Autor: elkaone. Kategorie: Moje wiersze.

Samolot w słońcu zostawia po sobie ślad, ścieżkę, która coś nam wskazuje.
Parę drzew wskazuje ten sam kierunek. Intencje wydają się podejrzane.
Polizanie błyszczącego liścia grozi śmiercią. W jaskrawości coraz częściej
myślimy o ostrożnym świetle jesieni.

Wracamy na ziemię. Na ścianach dają po oczach graffiti,
seks księżniczki z odległych galaktyk przytulają się do androgynicznych androidów
albo rozdętych bicepsów. Psychodeliczne błyskawice burzą, a może budują, atmosferę.
W kącie lekko zatarte graffiti ostrzega: na wszystko  przyjdzie czas, a wtedy będzie las.

II.

A tymczasem ostrz, kobieto,  ostrz.
Wszystko, nawet tępe ołówki.
Ostrz, kobieto,  ostrz,
przyprawy są remedium na nudę.

Ostrz, kobieto,  ostrz.
Nakłuj blade,  zarumień je krwią.
Ostrz, kobieto,  ostrz,
Wykręcaj się siostro ostro.

0 

Kategorie

Linki poetyckie

Ludzie i miejsca

Archiwa